Pytania i odpowiedzi
Pytania, które padają na pierwszej rozmowie. Odpowiadam na nie tak samo, jak odpowiedziałbym przez telefon.
Czy moje dokumenty wyjdą poza firmę?
To zależy od modelu, który wybierzemy. Powiem wprost, gdzie trafiają dane w każdym wariancie, i pokażę wersję, w której nie opuszczają twojego serwera. Ta decyzja należy do ciebie, nie do mnie — moim zadaniem jest podać cenę i konsekwencje każdego wariantu, zanim ją podejmiesz.
Co, jeśli nie mam uporządkowanych dokumentów?
Prawie nikt nie ma. Porządkowanie jest częścią pracy, nie warunkiem wstępnym — zaczynamy od tego, co leży w skrzynce i na dysku. Jeśli okaże się, że materiał jest w takim stanie, że najpierw trzeba go poukładać ręcznie, powiem to na etapie diagnozy, a nie po podpisaniu umowy.
Kto to utrzyma, kiedy skończysz?
Ustalamy to przed wdrożeniem, nie po. Domyślnie zostawiam instrukcję i architekturę prostą na tyle, żeby dało się ją utrzymać bez mojego udziału. Jeśli wolisz, żebym utrzymywał to dalej, umawiamy się osobno — ale nie buduję rzeczy, które bez mojej obecności przestają działać.
Skąd wiadomo, czy w ogóle potrzebuję modelu AI?
Z rozmowy o tym, co robisz ręcznie. Sporą część zgłoszeń da się zamknąć zwykłym przepływem bez ani jednego zapytania do modelu — jest wtedy taniej, szybciej i nie ma ryzyka, że coś zostanie zmyślone. Jeśli tak wyjdzie z diagnozy, powiem to, choć na takim wdrożeniu zarabiam mniej.
Ile to trwa?
Pierwsza rozmowa to 30 minut. Diagnoza — kilka dni. Prototyp na twoich danych zwykle dwa tygodnie. Wdrożenie zależy od tego, ile systemów trzeba spiąć i jak szybko dostanę do nich dostęp; to zwykle najdłuższy etap i najtrudniejszy do oszacowania z góry.
Ile to kosztuje?
Nie podaję cennika na stronie, bo dopóki nie zobaczę procesu, każda liczba byłaby zmyślona. Wycenę dostajesz po diagnozie, na piśmie, razem z informacją, czego nie warto robić. Do tego momentu nic nie płacisz.
Co, jeśli model się pomyli?
Pomyli się. Dlatego przy każdej odpowiedzi widać, z którego dokumentu pochodzi, a decyzje dotyczące pieniędzy i zobowiązań zostają po stronie człowieka. Przy projektowaniu przepływu zawsze ustalamy, co ma się stać, gdy agent nie jest pewny — najczęściej zatrzymuje się i pyta.
Czy to ma sens przy małej firmie?
Ma, jeśli jest jakaś czynność powtarzana kilkanaście razy w tygodniu. Przy jednym dokumencie miesięcznie automatyzacja kosztuje więcej, niż oszczędza, i powiem ci to zamiast sprzedawać wdrożenie.
Ten czat na stronie to człowiek czy model?
Model. Okno czatu mówi to wprost, zanim napiszesz pierwsze słowo. Treść rozmowy trafia do przepływu na moim serwerze, a stamtąd do modelu językowego Anthropic (Claude) poza Europejskim Obszarem Gospodarczym — dlatego przy polu wpisywania stoi prośba, żeby nie wpisywać tam danych osobowych ani informacji poufnych. Szczegóły są w polityce prywatności.
Możesz pokazać wdrożenia u innych klientów?
Nie mogę — firma jest młoda i takich referencji jeszcze nie mam. Nie zamierzam też pokazywać cudzych projektów jako własnych ani wymyślać liczb. Zamiast referencji proponuję prototyp na twoich danych; na tym etapie nic nie kosztuje i to ty oceniasz wynik.